Razem Lepiej!

Razem Lepiej!

czwartek, 24 października 2013

Galopem.

Mój Syn ma 2 lata, miesiąc i 4 dni
Mój blog pisze się już 10 miesięcy
Za miesiąc lecimy do Siostry
Za dwa miesiące Wigilia
Za dwa miesiące i 6 dni skończę 30 lat.
A następnego dnia kończy się rok.

Do jasnej Anieli!!!!
NIECH KTOŚ ZATRZYMA TEN CZAS !

Kiedy to mija?
Na czym schodzi?
Dlaczego z roku na rok wszystko przyspiesza?
A każdy dzień taki podobny.
Jak na taśmie w fabryce jadą te dni, niczym się nie różniące jeden od drugiego
5 razy ten sam schemat: pobudka-szykowanie-spacer z psem-żłobek-praca-żłobek-dom-spacer z psem i dzieckiem-obiad-resztkami sił zorganizowana zabawa z Synem-kąpanie-usypianie-spacer z psem-ogarnianie mieszkania-książka-sen.
2 razy zmiana schematu: późniejsza pobudka, więcej prania, sprzątania, ogarniania, nadrabiania zaległości wszelakich, czasu spędzonego z Synem, ze znajomymi,z rodziną. Skomplikowane procesy dzielenia 56 godzin na WSZYSTKO, co muszę i co chciałabym...
I tak nie zdążam

List od 2 lat nie napisany...nie zaczęty nawet.
Sprawy urzędowo-formalne z ojcem Syna w wiecznym zawieszeniu.
Kilka lat odkładane spotkania, maile, telefony do ludzi, którzy kiedyś przecież tacy bliscy byli.
Wizyty lekarskie nieumówione.
Co miesiąc odkładane samobadanie piersi, na miesiąc kolejny.
Narożnik od miesiąca kupowany bezskutecznie.
Umywalka od pół roku wymieniana.
Mazury od lat 30 nie widziane.
Rosyjski w 2011 roku na 5 lekcji w podręczniku zakończony.
Filmów lista cała nieobejrzanych...
Nawet płyty nowe potrafią czekać kilka tygodni, zanim wylądują w odtwarzaczu samochodowym.

Coraz więcej do zrobienia, a czasu coraz mniej.

Oglądam zdjęcia.
Patrzę w lustro.
Zmieniłam się.
Zdawało się, że to uroda taka - zawsze młoda. Cera jak brzoskwinka. Włosy długie. Pupa za duża, ale jędrna za to.
Przecież dopiero co taka byłam jeszcze!
Dzisiaj za włosem siwym nie rozglądam się nawet. Na 100% bym znalazła.
Tyłek plaskaty, bo przecież wiecznie za zmęczona, zbyt zajęta, wszystko ważniejsze niż praca nad nim. No i tak go nie oglądam....a i inni nie za często.
Włosy skrócone, bo schną prędzej.
I zmarszczki.
Cienie pod oczami.
Kolor skóry już nie ten, a przecież mniej piję, prawie nie palę, codziennie godzina na powietrzu.

Jedno niezmienne pozostało
ogień w sercu
bałagan w głowie

Tylko ciężej jakoś z nimi żyć, kiedy reszta cała tak pędzi.
Utrudniają mi zadanie.

A wiem, że zwolnić nie mogę.
Że teraz to dopiero się zacznie. Bo przecież zmienić chcę wszystko. Życie nasze postawić na głowie, odnaleźć się gdzieś indziej. W nowej rzeczywistości.
Tylko po co?
Będą warunki.
Zabraknie czasu.

Puściłam cugle.
Galopuję.

A ja przecież nie umiem jeździć konno!
Zawsze się bałam, bo koń jest wysoki.
I z tego wysoka spaść można.

20 komentarzy:

  1. Ty metaforycznie, a ja naprawdę się zawsze bałam tej wysokości :) Próbowałam, żeby mieć wspólną pasję z Elizą-ale nie daje rady. A wiesz co? Całe życie mieszkałam na 10piętrze z balkonem, na którym regularnie spędzałam czas :)
    Mazury? Też nie byłam, też bym chciała :) Rosyjski? Ja marzę, żeby wreszcie podszkolić angielski.
    Siwe włosy? Nobla temu, kto wymyślił farbowanie, jestem siwa od dawna-takie ch... geny.
    Wiesz co? Nie martw się na zapas i płyń z tym prądem zmian :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, to tylko na pół-metaforycznie było, bo ja naprawdę nie nauczyłam się jeździć konno. Konie są w moim mniemaniu za wysokie;] A też mieszkałam na 7, a teraz na 8 piętrze :) Widać ta nauka jazdy konnej, może się przekładać na resztę życia ;)

      Usuń
    2. Eh, to może warto się przełamać :) W każdym razie ja już wolę chyba stajnie czyścić-w sumie niewiele się to różni, od tego co robię teraz, zwłaszcza podczas jelitówki Małej :)
      Zapomniałam spytać-rozumiem, że decyzja podjęta i na 30-tkę meblujesz swoje życie od nowa?
      Jeśli tak, to trzymam kciuki i po cichutku, ale tek serdecznie, gratuluję odwagi!

      Usuń
    3. Haha ubawiłaś mnie tą stajnią podczas jelitówki :)
      A co do meblowania, to decyzja podjęta tak na 80%. Na razie się nie zarzekam, ale raczej tak. No chyba, że tak jak pisałam - coś się zmieni. Np zakocham się na zabój z wzajemnością :)

      Usuń
  2. Wiesz, ten post to tak naprawdę po części o każdej z nas . Bo każda z nas ma jakieś niedokończone sprawy , odłożone na bok. Każdej brakuje czasu na zrealizowanie drobnych postanowień . I każda z nas prędzej czy później osiwieje . Niestety . Taka kolej rzeczy . Mało pocieszające - wiem .
    Jak to zmienić ? - no i tego właśnie nie wiem . Chyba tylko można się nauczyć cieszyć z tego co się ma . Z drobnych rzeczy . Bo w psychiatrykach miejsc coraz mniej - a chętnych przybywa.

    Niemcy ? Postanowione ?
    Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak Marcie pisałam wyżej - teoretycznie postanowione, ale nie na 100%. Tak w głębi czekam na magiczne zdarzenie, które pozwoli mi porzucić ten plan ;)

      Usuń
  3. Stepa mysl ma niesie,
    Klusem mknie pragnienie,
    Galopem, galopem, milosc moja biegnie...

    Tak mi sie skojarzylo z ta stara piosenka... :)

    Moje zycie dokladnie takie samo. Tylko latek kilka wiecej. I ten ogien w sercu dawno wygasl...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łady cytat :) Z jakiej to piosenki?

      Usuń
    2. Nie mam pojecia kto ja spiewa! ;))) Ale tak mi gra w duszy. Musze poszukac na YouTube. :)

      Usuń
    3. Kurczę, kiedyś u nas w podstawówce w Gdańsku byli z występami jacyś panowie w późnośrednim wieku, którzy śpiewali właśnie tę piosenkę i nawet było losowanie kasety magnetofonowej, na której była nagrana. Chętnie bym się dowiedział, kto to był. Pamiętam tylko, że frontman miał na imię Stanisław...

      Usuń
    4. witam jestem tu przypadkiem czesto nuce sobie ten kawałek az pewnego dnia moja zona pyta z gdzie to słyszałem opowiedziałem jej jak to kiedyś przyjechali do szkoly zaspiewali nawet wygrałem kasete ale to było ponad 20 lat temu zaczałem szukac tekstu i autora i tak trafiłem tutaj pomocy tego nigdzie nie ma pozdrawiam

      Usuń
  4. echh....uwielbiam te Twoje posty....jakbyś w myślach mi czytała....przechodzę przez to samo, też życie u mnie zapierdziela i nie nadążam, nie ogarniam, zaraz posta o tym napiszę, lada dzień bo oczywiście czasu nie mam na nic ;) byśmy się dogadały! przy winie! może kiedyś? z poznania do zg niedaleko ;) buziole :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja się trzymam, za to Ty się ciągle gdzieś chowasz :)

      Usuń
  6. Cóż czas nam ucieka przez palce wiem to doskonale ;)
    Również nie jestem w stanie ogarnąć wszystkiego i mam na to zloty sposób ;)
    Raz w tygodniu czas tylko dla siebie, np. kąpiel w pianie jak dziecię już śpi. Taka kąpiel która trwa długo z książką w ręce lub gazetą...
    A raz w miesiącu załatwiam jakąś sprawę która nade mną "wisi". Jakiś lekarz sprawa urzędowa... Tempo nie jest zabójcze, ale przynajmniej coś z listy można skreślić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest to jakiś sposób. Staram się robić podobnie, ale ta moja lista rzeczy do zrobienia jest nieskończenie długa :)

      Usuń
  7. Dokladnie!!! Majus gdzie ten czas leci? A zaczela chodzic pierwszy zabek jej wyszedl, ja tez niedlugo 30tka, na wakacjach nie bylam od 4 lat, na pewno na zadne nie wyjade bo trzeba remont w domu robic,... ale udalo mi sie nadazyc z robieniem scrap book dla malej ale trwalo to z 3 miesiace, filmow to juz w ogoel nie ogladam bo padam, energy nie mam na nic, od dwoch tygodni zmywam paznokcie !!! Masakra, jak to wszystko ogarnac!!/ kd

    OdpowiedzUsuń